| Postanowienie przeproszenia |
|
Kiedy wyszedłem przed blok to jeszcze z dobre piętnaście minut zastanawiałem się, czy do niej nie wrócić. Ale stwierdziłem, ze nie. Zimno na podwórku trochę mnie otrzeźwiło. Wsiadłem do samochodu i postanowiłem pojechać do Weroniki. Przecież ona mi jeszcze nie wybaczyła. A już powinna. Bo przecież przeprosiłem, oczka zrobiłem i obiecałem, że to się więcej nie powtórzy. Przecież dziewczyny są głupiutkie. Powinna mi się teraz rzucić na szyje i powiedzieć Tomeczku, jak dobrze, ze przyjechałeś. Myślałam o Tobie cały dzień. Już straciłam nadzieję, że się pojawisz. A Ty jednak jesteś. Jak dobrze. No chyba, że będzie ta Julia. Strażniczka spokoju Weroniki. Dobra pani, która przywiozła ją ze szpitala. A co to moja wina, że Weronika nie wzięła ode mnie wizytówki z moim numerem telefonu? Zresztą, jakby zadzwoniła do Marcina, to pierwszy by po nią pojechał. Bo głupi jest. Tutaj taka namiętna, piękna Karolina, a on za tą Weroniką zacznie się teraz zapewne uganiać. Ja w sumie też chciałem, ale teraz już widzę, że byłbym kompletnie głupi. |