| |
Niedziela, inna

Nareszcie wolna niedziela. Jak ja strasznie czekałem na ten dzień. Ludzie, jest dopiero siódma rano. Wypada po prostu odwrócić się na drugi bok i iść spać dalej w najlepsze. Ale może nie. Najpierw pójdę pobiegać, wezmę ciepły prysznic, gorąca herbatka i wtedy wrócę do łóżka. To jest rewelacyjny pomysł. Jak postanowiłem, tak zrobiłem. Godzina biegania, dłuuuuga ciepła kąpiel, bo zdecydowałem się jednak na wannę nie na prysznic. Ciepła herbatka i ulubiona muzyka. To jest właśnie to.

Położyłem się i zasnąłem. Kiedy się obudziłem była 11.45. No to się nazywa wypoczynek i relaks. Niby do roboty jest dopiero na 10, ale jak dla mnie to i tak za wcześnie. Może zrobiłbym tak, że ja bym na 12.00 przychodziła, a Weronika na 8.00. To jest myśl. Przedstawię ją Marcinowi. Na pewno się zgodzi. Chociaż sam nie wiem. Wczoraj jak byłem przeprosić Weronikę to on tam razem z nimi siedział. A ta krzykata koleżanka Weroniki, pewnie by go samym wzrokiem zabiła gdyby się zgodził. Z babami. One zawsze mają coś do powiedzenia. I zawsze muszą coś zepsuć, ale to zawsze.

 


|      Valid XHTML and CSS.